Kilka dni temu pisaliśmy o petycji, z jaką wystąpiły władze przewoźnika do swoich pracowników. Szefostwo linii apelowało o zgodę na pracę za darmo, przez okres 4 tygodni w roku. Jako dobry przykład prezes i wiceprezes British Airways jako pierwsi zrzekli się swoich uposażeń. Wszystko w trosce o finanse spółki.
Z początku nikt nie wierzył w pozytywny odzew ze strony personelu. W pierwszych dniach zgłosiło się około tysiąca chętnych z sześćdziesięciotysięcznej rzeszy pracowników brytyjskiego molocha. Okazuje się jednak, że już po 10. dniach na swoisty "plan naprawczy" zdecydowało się pozytywnie odpowiedzieć aż 7 tyś. pracowników.
Willie Walsh, prezes British Airways zaznacza, że każdy, kto tylko zechce, może się przyłączyć do programu. Niezdecydowanych pracowników jest jeszcze ponad 30 tyś.
Gdyby podobne rozwiązania udało się wcielić w życie w PLL LOT, finanse naszego przewoźnika także "złapałyby nieco oddechu". Niestety - w naszych warunkach nie jest to możliwe - i nie mam wcale na myśli złej woli polskich pracowników. Po prostu prawo pracy, jakie obowiązuje w naszym kraju, zabrania świadczyć pracę bez wynagrodzenia.
Łukasz Szudrowicz