Właśnie dobiega końca niemieckie śledztwo w sprawie Jana Rokity i osławionej "awantury płaszczowej" na pokładzie samolotu Lufthansa.
Jak podaje tygodnik "Wprost", w ciągu kilku dni Rokita ma otrzymać orzeczenie o nałożeniu kary finansowej (grzywny). Wysokość takiej kary w Niemczech szacowana jest na podstawie dochodów osoby, na którą grzywna ma być nałożona.
Jan Rokita ma dwa wyjścia: uznać karę i zapłacić grzywnę albo się odwoływać. Wówczas jednak czeka go proces w niemieckim sądzie. Grzywna zostaje nałożona niejako zaocznie i jest jednoznaczna (w przypadku zapłaty) z zakończeniem postępowania.
Ma szczescie ze to sie wydarzylo w UE. Gdyby taki cyrk odstawil na lotnisku w Singapurze, nie zastosowal sie do polecen stewardessy i zrobil awanture o to ze plaszcz mu przesuwa, to by go Singapurska policja wyprowadzila i tak zabrala na komisariat i tak go spalowala zeby na dupie nie usiadl a potem na kilka miesiecy do aresztu. W tym kraju jest porzadek a ludzie chodza jak w zegarku. Przestepczosc czy rozboje rowna sie zero. Tam mieliby to gdzies ze to jest posel czy posel dostal by tak po dupie ze juz dlugo nie wsiadl by do samolotu.