Okazuje się, że kilka lat temu, Airbus A 310-300, ten sam, który rozbił się minionej nocy w okolicy archipelagu Komorów, został wykluczony z francuskiego lotnictwa. Informację tę przekazał we wtorek (30.06) przedstawiciel rządu Francji, Dominique Bussereau, sekretarz stanu ds. transportu.
Jednocześnie minister zaznaczył, że linie Yemenia Airways to autoryzowany przewoźnik i nie znajduje się na czarnej liście linii lotniczych.
– Kilka lat temu, wykluczyliśmy ten samolot z krajowego lotnictwa, ponieważ oceniliśmy, że prezentował pewną liczbę nieprawidłowości w swoim wyposażeniu – powiedział Bussereau podczas wystąpienia w Zgromadzeniu Narodowym.
Minister odniósł się także do skutków ostatniej katastrofy, potwierdzając, że na pokładzie samolotu znajdowało się 66 Francuzów i 45 Komoryjczyków.
Kilka godzin wcześniej, na antenie telewizji I-tele, ten sam polityk powiedział, iż dwa lata temu, podczas przeglądu technicznego samolotu wykryto usterki.
– A310 był poddany inspekcji w 2007 roku przez DGAC [francuski zarząd generalny lotnictwa cywilnego - red.] i oni wykryli określoną liczbę usterek. Od tamtej pory nie powrócił do Francji - oświadczył dziennikarzom Bussereau. – Przewoźnik nie był na czarnej liście, ale był poddany bardziej dogłębnym kontrolom z naszej strony i wkrótce miał być przesłuchany przez komisję ds. bezpieczeństwa Unii Europejskiej – mówił dalej minister.
Rozbity samolot został wyprodukowany 19 lat temu, a od dziesięciu lat "służył" dla Yemenia Airways. Jego przebieg to niemal 52 000 godzin.
Samolot leciał z jemeńskiej stolicy Sany do Moroni. Na jego pokładzie były 153 osoby, w tym 11 członków załogi. Z katastrofy uratowała się czternastoletnia dziewczynka.
Łukasz Szudrowicz